Wiedziałem, że patrzysz...
W końcu siedziałaś na blacie obok mnie frywolnie machając nogami.
Nie łatwo było się skupić na siekaniu czosnku i chili gdy obok spod krótkiej sukienki frywolnie, niczym górskie strumienie, wylewały się uda by za chwilę opaść wodospadami z płaszczyzny blatu.
Albo kokietowały mnie, niby niechcący, łobuzerskie piersi, które świadome swojej urody i obszerności ładnie wykrojonego dekoltu, świadomie wodziły mnie na pokuszenie.
To własnie wtedy, niby niechcący, czółenko zsunęło się ze stopy z głośnym stukotem, przyłapując mnie na rozbieraniu cię wzrokiem. Twój uśmiech świadczył o tym aż nadto wymownie - bawiłaś się świetnie widząc jak nie mogę się skupić :)



