Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w plenerze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w plenerze. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Drzwi czerwone - "Burza w Bieszczadach"

"Tym razem przegięłam!" - szeptała ze złością cześć ciebie.
"Spontaniczność?!""
"Spontaniczność powinna zostać ograniczona zasięgiem... sto pięćdziesiąt kilometrów to max!"
"A i to pod warunkiem, że trzy czwarte tej odległości to ekspresówka"
A tu? Tu był pieprzony koniec świata, przysłowiowe miejsce gdzie diabeł mówi dobranoc.
Droga skończyła się już dwa kilometry temu, teraz w otaczającej ciemności, gdzie jedynym źródłem jasności był snop światła reflektorów twojego SUV-a, jego deska rozdzielcza i księżyc, lawirowałaś między kamieniami i dziurami drogi, która kiedyś była asfaltowa, ale nawet w czasach swojej świetności samochody musiały mijać się na specjalnych mijankach znajdujących się co kilkaset metrów.

wtorek, 27 maja 2014

Drzwi turkusowe - "Espresso" cz. 2

Część pierwsza tutaj :)

Pierwszym wieczornym spostrzeżeniem było to, że tutaj nie potrzeba zegarków. Przy odrobinie wprawy można by określać czas z dokładnością do godziny na podstawie samych zapachów unoszących się w powietrzu. Teraz było w pół do lawendy i ziół, w sam raz by poprawić krawat i nałożyć marynarkę.

Wychodząc wprost z hotelu na niewielki plac od razu czuło się duszne ciepło wieczoru. Odruchowo poluzowałem krawat wychodząc poza obrys kawiarni. Plac skąpany było wątłym światłem świec ze stolików kawiarenek i nielicznych latarni, słychać było gwar rozmów i muzykę. Stojąc z rękami w kieszeniach w półmroku rozłożystego drzewa, znajdującego się w centralnej części placu, starałem się złowić znajomy kształt sylwetki kobiety dla której tu przyszedłem.

poniedziałek, 17 marca 2014

Drzwi czerwone - "Wydmy"

Leżałem w tym pasie ziemi niczyjej pomiędzy plażą, a wydmami gdzie w tajemniczy sojusz piasku wdzierała się klinem słomkowa nadmorska trawa kołysana wiejącą od morza chłodną bryzą. 
Do lata było jeszcze bardzo daleko, ale Słońce odważne, jak na tą porę roku, bilansowało chłód wiatru.
Bałtyk to dla mnie przede wszystkim szum i bezczas, magiczna kraina w której nie gonią mnie żadne terminy i która hipnotyzuje miarowym szumem nie pozwalając zbyt natarczywym myślom kłóć mojej głowy. Dziś wszystkiego miałem pod dostatkiem. Nawet piskliwe nawoływania mew nie były w stanie mnie zirytować, zresztą mewy chyba nigdy nie irytowały, były naturalną częścią tego wizualno-werbalnego krajobrazu. 
Wsparty na łokciach, niczym słonecznik miarowo obracałem twarz do słońca myśląc, że fajnie byłoby złapać delikatne piegi pod jego wpływem.

czwartek, 24 października 2013

Drzwi czerwone - "Mglisty poranek"

Mokre ślady na porannym pomoście jeziora zdradzały moją obecność. Jakbym butami wytrącał z powietrza wilgotną mgłę i zostawiał ich mokre odciski formując poplątany wzór.
Ciężki oddech zmęczenia kontrastował z mglistą ciszą budzącego się dnia. Brakowało jeszcze może kilkunastu minut do momentu gdy słońce przebije się nad barierą lasu i zacznie budować w okół siebie kolejny pogodny poranek tego października.
Hotelu nie było widać z tej odległości, ale wiedziałem, że niedługo pokaże się na przeciwległym skraju nie dużego jeziora, pewnie gdyby ruszył się delikatny wiatr poczułbym jak niesie ze sobą delikatny aromat przygotowywanego śniadania.
Orzeźwiający poranek stopniowo obniżał temperaturę rozgrzanych biegiem dresów i łagodził czerwone z wysiłku policzki.
Spacerowałem po pomoście w tą i z powrotem starając się nie dać zastygnąć mięśniom, gdy ciszę zmącił szelest liści. Szykowałem się na spotkanie z sarną lub innym przedstawicielem fauny leśnej... ale nie na ciebie (?!)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Drzwi czerwone - "Miejski beton"

"To było dziwne..."

Zagadnęła do mnie jedna z myśli kłębiących się po głowie, gdy siedziałem na łóżku z głową opartą na rękach z łokciami wbijającymi się w kolana. Wyglądałem pewnie jak ekscentryczny dodatek do mebli bo moje ciało nie zdradzało żadnych przejawów ruchu, nawet oczy utkwione były gdzieś w jakiś odległy punkt za ścianą w kierunku której spoglądałem.

Chłód wywoływał gęsią skórkę i odbijał się na policzkach mroźnym dotykiem palców. Taak, to ciało próbowało mnie wyrwać z zamyślenia epatując swoimi doczesnymi potrzebami... "zimno", "chce mi się jeść", "zrób kawę", utyskiwało niczym rozkapryszone dziecko. Licząc, że nie przejrzę tego, obliczonego na oderwanie mnie od zbyt intensywnego myślenia, planu.

piątek, 16 sierpnia 2013

Drzwi czerwone - "Wakacje cz. 1 - przejażdżka rowerowa"


Sierpniowe lato nie do końca rozpieszczało nas swoją pogodą więc zamiast wylegiwać się na plaży walcząc z parawanami, tłokiem i dostawcami gotowanej kukurydzy postanowiliśmy wybrać się na przejażdżkę rowerową...

Z ręcznikami i podstawowym sprzętem postanowiliśmy poszukać czegoś mniej ludnego.

Kilometry się nie liczyły, zaaferowani rozmową mijaliśmy kolejne miejscowości przecinane przez leśną dróżkę, czasami zbliżając się do morza na tyle, że to odsłaniało nam swoje odrobinę wzburzone oblicze. 

poniedziałek, 29 lipca 2013

Drzwi czerwone - "Szkółka leśna"



Wracałaś do domku letniskowego wzdłuż wąskiej drogi nie posiadającej pobocza, nie zostało Ci dużo drogi, choć nogi zaczynały boleć cieszyłaś się z tego samotnego spaceru. Z rzadka mijały Cię pojedyncze samochody, słysząc ich dźwięk mimowolnie schodziłaś lekko z drogi. Tak też zrobiłaś teraz gdy mijał Cię ten samochód, coś było inaczej.... srebrne kombi subaru minęło Cię bardzo powoli, czułaś, że na sekundę zrównała się z Tobą.


Taaak............ coś musiało się stać bo minął Cię i za moment zjechał na pobocze włączając światła awaryjne. Mógł chociaż nie zjeżdżać tak bardzo na pobocze, teraz będziesz musiała go obejść od strony środka drogi.
No trudno - pomyślałaś.


Gdy mijałaś samochód szyba od strony kierowcy opuściła się.... nie widziałaś jeszcze kierowcy.
Pewnie chce zapytać o warsztat - pomyślałaś - źle trafił.... ode mnie nic się nie dowie, przecież jestem tu pierwszy raz.


Po kilku krokach zrównałaś się z kierowcą...
"nie wierzę..." dobiegło z wnętrza samochodu "Ty tutaj? Co za spotkanie..."


"?????" - przebiegło Ci przez głowę


piątek, 19 lipca 2013

Drzwi czerwone - "Opalanie"

Południowe Słońce przyjemnie wnikało w skórę, choć w powietrzu czuć już było zaczątki końca lata to brodzenie po przypominającej sawannę z trawami po pas łące sprawiało przyjemność..... choć nie, to był jedynie pretekst..... cudowność tej chwili malowała osoba idąca obok, to od niej odbijały się słońce, łąka, małe białe owieczki obłoczków na niebie. To jej dłoń trzymająca moją wprawiała w ruch galaktyki - dwa haczyki dłoni i ciepło przez nie przepływające - mistyczna pierwotna siła, kamyczek wywołujący lawinę ruchu planet i gwiazd - tylu ludzi głowiło się nad tym od zarania dziejów, a mnie w tej jednej letniej chwili olśniło. 

Uśmiechnąłem się do tej myśli, a ona mimowolnie odwzajemniła ten uśmiech nie wiedząc nawet dlaczego się uśmiecham.


Dotarliśmy na miejsce, jeden sprawny ruch rozpostarł koc w powietrzu, który niczym ciężki liść opadł na wysoki źdźbła traw. Trawa nie poddała się od razu, potrzebowałem wejść na koc i "pomóc" jej położyć się pod kocem. Miało to jedną niezaprzeczalną zaletę - koc był niczym miniaturowy pokój ze ścianami z traw, zapewniał dzięki temu idealną intymność.