Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróż służbowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróż służbowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 stycznia 2014

Drzwi bordowe - "Podróż służbowa cz. 7 - Bezsenność".

z cyklu "podróż służbowa" cz. 1, cz. 2, cz. 3, cz. 4, cz. 5 i cz. 6 (czytanie chronologiczne wskazane ;> ).

c.d.


Do hotelu wróciliście dopiero późnym popołudniem. Twój "przewodnik" pokazał ci kawałek miasta
opowiadając różne anegdoty ze swoich wcześniejszych podróży. Dziwiło cię, że tak bardzo się tu zmieniał. Na twoich oczach robił się rozgadany i wręcz przyjacielski. Tylko czasem gdy "przyłapywałaś" go na beztroskim śmiechu na moment gasł i stwarzał dystans.

Do pokojów rozeszliście się około 23, bez żadnego konkretnego planu na dzień następny.

Problem polegał na tym, że w Polsce była własnie godzina szesnasta i sen nie miał najmniejszej ochoty nadejść.

środa, 8 stycznia 2014

Drzwi bordowe - "Podróż służbowa cz. 6 - Przymiarki"

z cyklu "podróż służbowa" cz. 1, cz. 2, cz. 3, cz. 4 i cz. 5 (czytanie chronologiczne wskazane ;> ).

c.d.


Poranek był przewidywalny. Klasyczna poranna toaleta, kawa zamiast śniadania, uzupełnienie niewielkiej walizki o kosmetyki i już klucz z charakterystycznym dźwiękiem obracał zapadki zamka. Później była cisza na klatce schodowej zgwałcona miarowym i zdradzającym pewność siebie stukotem obcasów i dźwiękiem windy. Chłód porannego wiatru na twarzy utrwalił maskę, którą ubierałaś do pracy każdego ranka, a starannie spięty "koński ogon" nie pozwolił na wymkniecie się z pod kontroli ani jednemu kosmykowi.

Znajomy mercedes stał zaparkowany nie daleko furtki osiedla. Gdy tylko się zbliżyłaś drzwi otworzyły się i wyszła ku niej znajoma pani szofer, jak wolałaś o niej myśleć, bo "asystentka" jakoś nie leżało ci w głowie. "Pani szofer" nosiło wystarczające pokłady twojego pogardy i całkiem nieźle bilansowało twoje ambiwalentne uczucia do tej kobiety. Zabrała od ciebie walizkę, chowając ją do bagażnika, po czym otworzyła ci drzwi samochodu.


piątek, 8 listopada 2013

Drzwi bordowe - "Podróż służbowa cz. 5 - przed wylotem"

z cyklu "podróż służbowa" cz. 1, cz. 2, cz. 3 i cz. 4 (czytanie chronologiczne wskazane ;> ).

c.d.

Przywitałaś jesienny mrok miasta gotowa na wyprawę do firmy. Na dole czekał jego samochód z kobietą za kierownicą, którą ledwo znałaś z widzenia, ale którą już zdążyłaś w jakiś irracjonalny sposób nie polubić. Coś kryło się za fasadą tej antypatii, coś czego nie chciałaś zgłębiać bo odpowiedź znaleziona gdzieś na dnie serca mogłaby ci się nie spodobać. Jedną z cenniejszych rzeczy jakie wyniosłaś z dojrzewania do bycia tym kim teraz jesteś było nie zadawanie pytań na które odpowiedź mogłaby ci się nie spodobać.

piątek, 27 września 2013

Drzwi bordowe - "Podróż służbowa cz. 4 - krajobraz po trzęsieniu ziemi"

z cyklu "podróż służbowa" cz. 1, cz. 2 i cz. 3 (czytanie chronologiczne wskazane ;> ).

c.d.

Czułaś się jak pies wyrzucony z samochodu.

- "Powinnaś już iść"?! Co on sobie qrwa myśli!! Że co? Wskoczyła mu do łóżka jakaś zaaferowana stażystka?! Może tak było... Ja pie%$#lę ale dałam pokaz naiwności... Co ja sobie myślałam...

Besztanie się w drodze do swojego pokoju i tak było lepszym rozwiązaniem niż wspominanie jak dobrze ci było. To drugie w kontekście "powinnaś już iść" bolało w zdecydowanie głębszym miejscu. 

- Po co sobie na to pozwoliłaś? Po jaką cholerę pozwoliłaś sobie by ci zależało??

Gorący prysznic pomagał. Powoli rozpuszczał na twojej skórze tą empatię którą nie roztropnie obudziłaś. Zmywał jego niewidzialne ślady pozostawione na ciele. Jakiś czas później spory łyk Jacka Danielsa wypalił ślady pozostawione w sercu.

środa, 18 września 2013

Drzwi bordowe - "Podróż służbowa cz. 3 - zderzenie ze ścianą"

z cyklu "podróż służbowa" cz. 1 i cz.2 (czytanie chronologiczne wskazane ;> ).

c.d.


Gdybyś ułożyła jakieś scenariusze tego jak miałoby się to spieprzyć, to co ujrzałaś byłoby zdecydowanie w czołówce...

Otworzył ci drzwi przepasany jedynie ręcznikiem, zupełnie jeszcze mokry i niedbale wycierający drugim ręcznikiem włosy...

Powiedziałaś jedynie coś pod nosem w stylu "Przyjdę później..." i już miałaś się się obrócić na pięcie i zażegnać tą krepującą sytuację gdy usłyszałaś...

- Chyba cię to nie krępuje?

"Skurwiel" syknęłaś w myślach wiedząc, że teraz nie możesz się wycofać. Po prostu nie mogłaś dać nawet cienia podejrzeń, że czułaś się skrępowana. Czułaś, że on też to wiedział. Świadomie wypowiedział tym zdaniem szachowe "SZACH!".

środa, 4 września 2013

Drzwi bordowe - "Podróż służbowa cz. 2 - Wizytacja"

z cyklu "podróż służbowa" cz. 1.

c.d.

Straciłaś zainteresowanie kawą, gdy tylko wyszedł rzuciłaś się do swojego biurka przekopując dane, które wprowadzono do modelu. Nawet nie wiedziałaś czego szukać, wszystkie wyglądały na właściwe. Pobieżny przegląd, choć trwał godzinę, nic nie dał. Drugi również.

Ludzie wychodząc z pracy poklepywali cię po ramieniu gratulując projektu, a ty jakbyś ich nie zauważała, pogrążona w cyfrach goniłaś za jakimś duchem ukrytym w algorytmach.

Sama nie wiesz ile razy powtórzyło ci się w myślach "zabawił się mną...". Najważniejszy jak dotąd sukces w firmie, a ty zamiast oblewać go w knajpie siedziałaś późnym wieczorem skąpana w niebieskiej poświacie ekranu i testowałaś model, bo pieprzone dane były poprawne.

W końcu znalazłaś... Błędny algorytm zestawiający ryzyko w kontekście pozycji konkurencji. Ale, żeby błąd był aż tak znaczny? Jak on to zauważył? Musiał grzebać w moich plikach... - w pierwszej kolejności pojawiło się w myślach.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Drzwi bordowe - "Podróż służbowa cz. 1 - Prolog"


Pierwszy dzień wykładów i prezentacji chylił się ku końcowi... Znów wszystko było na Twojej głowie, zero wsparcia z firmy. Przyzwyczaiłaś się już, a poza tym nie byłaś typem mazgaja. To co miałaś ogarnąć robiłaś dobrze i w firmie doskonale o tym wiedzieli. Może dlatego powierzyli ci tą konferencję.
Czułaś, że to Twój sprawdzian, że jeżeli się spiszesz nabierzesz rozpędu. Byłaś pewna, że sobie poradzisz, pierwszy dzień zdawał się to potwierdzać.
Z niekłamaną satysfakcją patrzyłaś na rozdziawione usta Holendrów słuchających Twoich prezentacji i będących pod wrażeniem Twojej rzeczowości.

Zresztą nie pierwszy raz owijałaś sobie klientów wokół palca, wiedziałaś jak to robić. Zaczynało się to jeszcze wcześnie rano. Już szczotkując zęby posyłałaś sobie to chłodne spojrzenie pewnej siebie hardej suki, jak czasem z przekąsem o sobie myślałaś.