Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzwi szare. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzwi szare. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 lipca 2014

Drzwi szare - Miałem wywoływać uśmiech...

W założeniu bloga pisałem, że powstał po to by wywoływać Wasz uśmiech...

Jeszcze trochę nie mogę się pozbierać, jeszcze trochę pozwólcie, że poleżę.
Więc wybaczcie wisielczy nastrój :/



środa, 29 stycznia 2014

Drzwi szare - "Sekunda karnawału w środku postu"

W jednej z piosenek Świetlickiego pojawia się wers "sekunda karnawału w środku postu".
Lubi mi siedzieć w głowie, szczególnie gdy zdarza mi się doświadczyć czegoś miłego co niestety ma się nijak do ogólnie przyjętego porządku świata. Uśmiech kobiety idącej z partnerem, który na 90% znaczył więcej niż tylko uśmiech, Zwierzenie adresowane do moich uszu, a skrywane nawet przed najbliższymi, chwila bliskości, która nie powinna się zdarzyć.
Nie wiem jak wam, ale mi trudno się godzić z faktem, że była to tylko chwila słabości. Czy to tylko "pęknięcia w strukturze rzeczywistości"? Anomalie uporządkowanego życia? Krąg na wodzie egzystencji po tym gdy jakiś chochlik wrzucił do niej kamień myśli, że "moje życie mogłoby wyglądać zupełnie inaczej"?

środa, 30 października 2013

Drzwi szare - "Skazani na porażkę?"

Jest taki gatunek ludzi, którzy chyba nie wyciągają wniosków z doświadczeń...

Kilka razy natknąłem się na ich ślady w tekstach piosenek... Nie wiem czemu, ale zawsze przykuwa to moją uwagę. Zaczęło się od S.O.A.D i "Aerials"

Ponieważ jesteśmy tymi, którzy chcą grać
Zawsze chcemy iść
Ale nigdy nie zostać

I jesteśmy tymi, którzy chcą wybierać
Zawsze chcemy grać
Ale nigdy nie przegrać

piątek, 18 października 2013

Drzwi szare - "Kocham siebie"

Nie ma gorszego zarzutu w związkach niż tego o egoizm...

"Ty egoisto!!!" często kończy relacje lub jest oznaką najpoważniejszych kryzysów w związkach sformalizowanych. Czemu tak wstydzimy się być posądzani o egoizm?

"Kochaj bliźniego swego jak siebie samego"...

Czyli co? Bóg (Kościół, czy kto sobie tam podstawi...) doskonale wie, że największą miłością naszego życia jesteśmy my sami i to do tego ideału miłości mamy dążyć w relacjach interpersonalnych? Nie da się tego inaczej zinterpretować... Wie to nawet Maciej Maleńczuk, który celowo drażni naszą społeczną hipokryzję w przewrotnym "Kocham siebie".

Skoro sobie już to wyjaśniliśmy... ;)

To może spróbujmy poszukać dalej...

piątek, 30 sierpnia 2013

drzwi szare - "narodziny relacji"

Nie do końca jestem pewien czy powinienem to zamykać za szarymi drzwiami, bo przynajmniej połowa posta nie zawiera nic kontrowersyjnego, jedynie druga część może pytaniem wkraczać w to wszystko co w związkach "niestandardowe" (a może jednak standardowe)... Ale dość tych tłumaczeń. Do rzeczy.

Pamiętacie jeszcze jak rodzi się to coś między partnerami? Pamiętacie pierwsze ukradkowe spojrzenia? Banalne wymiany zdań gdy żadne z was nie jest zainteresowane o czym mówicie, a jedynie samym faktem rozmowy? 

Albo może teraz... bardziej bezosobowo, przez Internet, często nawet jedynie z wyobrażeniem tylko osoby. Pamiętacie jak rodzi się fascynacja? Jak myśli coraz częściej uciekają wam w stronę tej osoby... jak wywołują one bezwiedny uśmiech?

niedziela, 25 sierpnia 2013

Drzwi szare - "Polaryzacja"

Najpierw inspiracja, którą tym razem była książka "Poczucie kresu".
Chciałbym wam pokazać pewną polaryzację poglądów u młodych ludzi (Ci byli młodzi w latach sześćdziesiątych) i wokół tego zadać pytanie.
Cytowany tekst dotyczy lekcji historii... ale chciałbym zwrócić waszą uwagę na istnienie w społecznościach trzech góra czterech frakcji. Oto fragment:

"Pewnego popołudnia Stary Joe Hunt, jakby pomny wczorajszego wyzwania, które rzucił mu Adrian, poprosił nas, żebyśmy omówili początki pierwszej wojny światowej, a zwłaszcza odpowiedzialność zabójcy arcyksięcia Ferdynanda za rozpętania całej afery. Byliśmy wtedy, niemal wszyscy, absolutystami. Lubiliśmy Tak kontra Nie, Pochwałę kontra Potępienie, Winę kontra Niewinność - albo, jak w przypadku Marshalla, Niepokój kontra Wielki Niepokój.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Drzwi szare - "Obsesja"

Znacie już szare drzwi (które jak się okazuje mają najwięcej wejść) więc wiecie, że wchodzicie tu na własne ryzyko... ;)
Postaram się żeby znowu było nie łatwo w kwestii jednoznacznych opinii i osądów.

Mam jedną prośbę, post zawiera ok. 5-cio minutowy filmik - upewnijcie się, że nikt wam nie przeszkodzi go obejrzeć, inaczej może odłóżcie sobie tą lekturę na później :>

Zanim zadam pytanie pozwólcie, na lekko przydługi wstęp, który mam nadzieję wprowadzi was i powstrzyma was od zbyt szybkich odpowiedzi :>

czwartek, 15 sierpnia 2013

Drzwi szare - "Dokąd zmierzamy?"

Zauważyłyście?
Świat znów od jakiegoś czasu przechyla się w swoją ciemniejszą stronę... choć może nie, nie ciemniejszą (zwykłe przejęzyczenie) ciekawszą stronę. Zbliżamy się lub już jesteśmy w tych bardziej hedonistycznych wiekach, gdzie docenia się naukę i przyjemność...

Pamiętacie jeszcze od czego się zaczęło?
Ja na swoje potrzeby będę twierdził, że od męskich pośladków pokazanych w scenach łóżkowych... nawet nie pamiętam kiedy to było, ale jako trzydziestokilkuletni osobnik wiem, że nie od zawsze...

Co potem?
Potem były filmy o związkach facetów z facetami... Pewnie od razu myślicie o "Tajemnicy Brokeback Mountain", ale przecież to rok 2005, a wcześniej był jeszcze 1997 i "Happy Together" mojego ulubionego Wong Kar Wai. Czemu powstały? Bo ludzie lubią przekraczać czasem granice i czasem trudno się zatrzymać? Ale Wonga lubię za coś innego za cudowny dobór muzyki i fantastyczne ujęcia, zobaczcie same, to fragment z filmu "Spragnieni miłości" - https://www.youtube.com/watch?v=23oBMOvt85o - można doskonalej oddać subtelność kobiecego piękna?

Ale wracając do tematu...

środa, 14 sierpnia 2013

Drzwi szare - "Tajemnica"

/Za tymi drzwiami chciałbym Was sprowokować do rozmowy, poruszyć tematy na na które nie ma dobrych ani złych odpowiedzi.../

W pewnym niezbyt wysokich lotów filmie padło stwierdzenie: "Każda tajemnica ma swoją cenę". Płacicie swoją? Jakąś dużą czy może malutką, drobiazg skrywany przed mężem, chłopakiem, kimś bliskim... Coś trudnego (jak romans czy brak miłości do współmałżonka), czy zwykłą błahostkę (w stylu np. czytania tego bloga) ;) do której trudno się przyznać? 

Czy cena ciągle ciąży? Nie wiem... wyrzutami sumienia, ucieczką myśli w rejony które nie chcecie się zagłębiać?

Jak myślicie, czy są sprawy warte płacenia tej ceny? Jak przyjaźń... czy może przereklamowana miłość?
Czy może wręcz przeciwnie cenę płaci się jednorazowo na początku bo później wychodzi się z założenia, że "wszystkiego trzeba spróbować"?

Może tą "tajemnicą" jest przekroczenie granicy np. moralnej? Nie wiem np. pocałowanie nieznajomego? Albo jakaś niegrzeczna myśl czy nawet otwarty flirt?

Potrzebujecie do tego kroku "znieczulacza"?

Jestem ciekaw Waszych odpowiedzi - później może porozmawiamy o "krokach na tym nieznanym gruncie" :>

P.S. Piszcie w komentarzach, anonimowo... ale rozpocznijcie komentarz od jakiegoś pseudonimu, łatwiej będzie się rozczytywać :)