Wiedziałem, że przyjdziesz... Oczy powoli przyzwyczajają się do strony, coś jakbyś weszła z rozświetlonej ulicy w ciemną klatkę schodową. Powoli dostrzegasz szczegóły pomieszczenia. Kręte schody z kutą barierką zwieńczoną drewnianą poręczą prowadzą na półpiętro na którym widać wielokrotnie malowane jaskrawą olejną farbą drzwi... Które dziś pchniesz, przekraczając próg?
wtorek, 14 stycznia 2014
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Drzwi fioletowe - "Niespotkanie"
Nawet nasze niespotkanie
Ma już tylko ślady dawnej urody
Biegnie tym śladem mój pies
Kulejąc na obie nogi
Miejsce gdzie nadaremno czekam
Porosło szczeciną brody
Marszczy się skóra
Nie przytulonego policzka
Zapach twoich włosów
Osiada kurzem
Na nie narodzonych liściach
Stoję przy umówionej ulicy
Już tyle lat
I nadal czuję w ustach
Smak nie pocałunku
I widzę oczekiwanie które się dłuży
Jak czarna skórzana rękawiczka
Która wypada z okna domu
Gdzie od lat nikt już nie mieszka
piątek, 10 stycznia 2014
czwartek, 9 stycznia 2014
Drzwi bordowe - "Podróż służbowa cz. 7 - Bezsenność".
z cyklu "podróż służbowa" cz. 1, cz. 2, cz. 3, cz. 4, cz. 5 i cz. 6 (czytanie chronologiczne wskazane ;> ).
c.d.
Do hotelu wróciliście dopiero późnym popołudniem. Twój "przewodnik" pokazał ci kawałek miasta opowiadając różne anegdoty ze swoich wcześniejszych podróży. Dziwiło cię, że tak bardzo się tu zmieniał. Na twoich oczach robił się rozgadany i wręcz przyjacielski. Tylko czasem gdy "przyłapywałaś" go na beztroskim śmiechu na moment gasł i stwarzał dystans.
Do pokojów rozeszliście się około 23, bez żadnego konkretnego planu na dzień następny.
Problem polegał na tym, że w Polsce była własnie godzina szesnasta i sen nie miał najmniejszej ochoty nadejść.
środa, 8 stycznia 2014
Drzwi bordowe - "Podróż służbowa cz. 6 - Przymiarki"
z cyklu "podróż służbowa" cz. 1, cz. 2, cz. 3, cz. 4 i cz. 5 (czytanie chronologiczne wskazane ;> ).
c.d.
Poranek był przewidywalny. Klasyczna poranna toaleta, kawa zamiast śniadania, uzupełnienie niewielkiej walizki o kosmetyki i już klucz z charakterystycznym dźwiękiem obracał zapadki zamka. Później była cisza na klatce schodowej zgwałcona miarowym i zdradzającym pewność siebie stukotem obcasów i dźwiękiem windy. Chłód porannego wiatru na twarzy utrwalił maskę, którą ubierałaś do pracy każdego ranka, a starannie spięty "koński ogon" nie pozwolił na wymkniecie się z pod kontroli ani jednemu kosmykowi.
Znajomy mercedes stał zaparkowany nie daleko furtki osiedla. Gdy tylko się zbliżyłaś drzwi otworzyły się i wyszła ku niej znajoma pani szofer, jak wolałaś o niej myśleć, bo "asystentka" jakoś nie leżało ci w głowie. "Pani szofer" nosiło wystarczające pokłady twojego pogardy i całkiem nieźle bilansowało twoje ambiwalentne uczucia do tej kobiety. Zabrała od ciebie walizkę, chowając ją do bagażnika, po czym otworzyła ci drzwi samochodu.
Poranek był przewidywalny. Klasyczna poranna toaleta, kawa zamiast śniadania, uzupełnienie niewielkiej walizki o kosmetyki i już klucz z charakterystycznym dźwiękiem obracał zapadki zamka. Później była cisza na klatce schodowej zgwałcona miarowym i zdradzającym pewność siebie stukotem obcasów i dźwiękiem windy. Chłód porannego wiatru na twarzy utrwalił maskę, którą ubierałaś do pracy każdego ranka, a starannie spięty "koński ogon" nie pozwolił na wymkniecie się z pod kontroli ani jednemu kosmykowi.
Znajomy mercedes stał zaparkowany nie daleko furtki osiedla. Gdy tylko się zbliżyłaś drzwi otworzyły się i wyszła ku niej znajoma pani szofer, jak wolałaś o niej myśleć, bo "asystentka" jakoś nie leżało ci w głowie. "Pani szofer" nosiło wystarczające pokłady twojego pogardy i całkiem nieźle bilansowało twoje ambiwalentne uczucia do tej kobiety. Zabrała od ciebie walizkę, chowając ją do bagażnika, po czym otworzyła ci drzwi samochodu.
wtorek, 7 stycznia 2014
piątek, 3 stycznia 2014
Drzwi fioletowe - "Już tak mam"
Mierzę…
czułość Twojego dotyku na kilometry
a miękkość Twoich ust na minuty
Żeby się nie zgubić w gąszczu znaczeń
wykreślam w głupiej głowie mapę
Zaznaczam…
rzeki cudownej czułości
szczyty powrotów do moich ust
i jeziora oddanych spojrzeń
A później przychodzi mgła
i chcę w afekcie podrzeć mapę
bo wszystko mi zniknęło
Wtedy…
czwartek, 2 stycznia 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)


